Kilka razy próbowałem napisać jakiś dłuższy artykuł na temat mojego Camino de Santiago i za każdym razem czułem, że nie jestem w stanie opisać tego czego tam doświadczyłem i ile to dla mnie znaczyło. Wczoraj znalazłem filmik irlandzkich pielgrzymów, który przywołał fale wspomnień i lawinę uczuć (ale się zrobiło żywiołowo :). Miłego oglądania.

PS. Przejście Camino to jedna z najlepszych rzeczy jakie przytrafiły mi się w życiu.

Podobne posty:
Gregg Braden: The Science of Miracles ~ Dom Bogów ~ Ken Wilber zatrzymuje fale mózgowe ~

7 komentarzy do “Camino de Santiago II”


trackback do tego postu http://www.inspiruj.com/camino-de-santiago-ii/trackback/
  1. palomita:

    http://www.eioba.pl/a/44l9/wstep-do-fragmentow-dziennika-pielgrzyma

    Przeszlam w maju 2012 :-)

  2. ishi:

    Super!
    Ja tez w Maju, doszlismy do Santiago 2 czerwca.

  3. palomita:

    Ja doszlam 31 maja, ale wystartowalam z SJPdP 26 kwietnia. Zajelo mi to 35 dni, ale moglo 34 bo zatrzymalam sie jeszcze na noc w Monte do Gozo i oczywiscie w polskiej albergue. Bylam nia bardzo rozczarowana :-(

  4. ishi:

    No popatrz, jesli dobrze pamietam 26ego przyjechalem do Francji, i zaczalem isc 27ego.
    O polskiej albergue nie slyszalem :) W Logrono zostalismy na jedzien dzien, a potem jeszcze w Burgos i Leon pol dniowe przerwy.

  5. palomita:

    Monte do Gozo jest 4km przed Santiago. jest tam wielka, hiszpanska albergue, a tuz obok polska. Wybudowana na okazje pobytu tam naszego papieza – chyba… Prowadza to wolontariusze, jest donativo.

  6. Anna P:

    We wrześniu tego roku doszłam francuską drogą do Santiago. Inspiracją do odbycia tej pielgrzymki był dla mnie film “The way”. Informacje o nim przeczytałam na stronie “inspiruj”. Dziękuję Ishi :)
    Choć dostałam porządnie w kość, to jednak było warto.
    Na Camino najważniejsi są ludzie i rozmowy z nimi. Można oczywiście przejść całą trasę bez znajomości języków obcych, ale dużo by się straciło. Wprawdzie mój angielski nie jest rewelacyjny, ale jakoś dałam radę :)
    Często ludzie wyruszają na tą pielgrzymkę, bo chcą odmienić swoje życie. Moje nie zmieniło się, ale jestem teraz bardziej wyrozumiała, wdzięczna za to co mam i potrafię cieszyć się z małych rzeczy.
    Przejście 800 km zajęło mi 24 dni – stanowczo za mało (za wcześnie wykupiony bilet powrotny). Siłą rzeczy zwiedzanie wielu pięknych zabytków było bardzo pobieżne i znacznie okrojone.
    Na początku myślałam sobie, że przejdę Camino i nigdy więcej tam nie wrócę, ale tak nie jest. Planuję kolejną wyprawę, ale już inną trasą (może Primitivo).
    Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję :)

  7. ishi:

    Wow, bardzo sie ciesze, gratulacje! 24 to raczej ekspresowe tempo :) Ja bilet przelozylem na pozniejszy juz po pierwszych 10 dniach :)

Komentuj