The Secret

The Secret. Law of Attraction. Prawo Przyciagania.

Jesteśmy tym o czym myślimy, stajemy się tym o czym myślimy. Nasze wierzenia kreują nas samych i nasze życie. Mamy wolną wolę, nikt nie może narzucić nam tego o czym chcemy myśleć. Dlatego też, my sami mamy pełną władzę na swoim życiem. Wszystko co nasz otacza jest owocem naszych wcześniejszych myśli i podświadomych oczekiwań. Jeśli nie podoba ci się to co cię otacza, zmień swoje myśli. Zacznij myśleć o tym, co chciałbyś widzieć wokół, co chciałbyś posiadać lub kim być. Koncentruj się na pozytywach, wyobrażaj sobie, że już do ciebie przychodzą, albo lepiej, że już są twoim doświadczeniem, że już je posiadasz. Bądź wdzięczny, że to do ciebie przychodzi i czuj, że na to zasługujesz. Nie wywieraj presji, kiedy ma to przyjść, nie wątp, że się pojawi, a stanie się to twoim udziałem we właściwym momencie.

Dziś przyszło w końcu do mnie DVD z filmem The Secret (pisałem już o nim). Bardzo się cieszę i planuję pokazać film moim znajomym, mam nadzieję, że będą umieli z niego skorzystać. Od razu obejrzałem dodatki: kilka wersji trailerów, przemowę Boba Proctora (który korzysta z prawa przyciągania już 45 lat i jest żywym przykładem na skuteczność tego prawa), filmik jak tworzono efekty specjalne (chciałbym pracować przy takim projekcie :). Dodatki zawierają także usunięte sceny (pewnie dlatego, że film byłby zbyt długi) oraz ścinki, czyli śmieszne fragmenty (kiedy ktoś się myli, albo zapomniał co chce powiedzieć i wszyscy razem głośno się śmieją) coś co lubię oglądać najbardziej. Menu DVD jest zrobione tak samo profesjonalnie jak sam film. Powtarzam to w kółko, ale naprawdę jestem pod wrażeniem i wiem ile pracy i umiejętności wymaga stworzenie takiego czegoś. Polecam film, może to być jedna z najważniejszych rzeczy jakie w życiu zobaczycie, jeśli tylko będziecie chcieli z tego skorzystać.

trailer nr 1 | trailer nr 2 | trailer nr 3

Dołącz do rozmowy

107 komentarzy

  1. Ten film jest nastawiony na Materializm i Pragnienia, na szczescie i na spełnienie swoich pragnień. TYLE :P

  2. Oczywiście, że film jest o materializmie i o spełnaniu pragnień. Dokładniej jest podzielony na 3 tematy: bogactwo materialne, związki, zdrowie. Ja chcę mieć wszytskie te rzeczy w najlepszym porządku i żyć miło i przyjemnie (niektórym się źle to kojarzy), a nie biec na oślep do oświecenia, zapominając, że żyję na Ziemi, w materii. Dlatego bedę urzeczywistniał dostatek, radość i zadowolenie.

    Uważam, że film jest świetny, bo pokazuje ludziom, że nie są bezwolnymi barankami w szponach losu. Pokazuje, że mogą kreować swoje życie. I to są inspiracje jakie ja tam znalazłem, mimo tego, że ciągle tam mowa o bogactwie materialnym. Oczywiście, że autorzy chcą zarobić na filmie i mi też czasem amerykańskie zagrywy marketingowe przeszkadzają, ale nie będę sprowadzał wszytkiego do poziomu „tam gdzie pieniądze, tam nie ma miejsca na duchowość”, bo już to w poprzednich wcieleniach przerabiałem.

    Film nie jest podręcznikiem rozwoju, jest czymś co daje ludziom świadomość: „Masz moc kreowania swojego życia, co z nią robisz?”. To jest dla mnie inspiracja duchowa.

    Ali Babo, nie mam czego wybaczać :)
    Powiem tylko, że boję się duchowości jaką serwujesz u siebie na blogu (to jest złe, tamo jest złe). Dla mnie duchowość to pełnia radości, jedności z Bogiem i wewnętrznego spokoju. Ale rozumiem, że możesz myśleć inaczej.

    Oprócz kwestii „gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, to cała reszta jest na właściwym” niestety nie dojdziemy do porozumienia :)

  3. Ali,
    Zgadzam się, że przyjemności zmysłowe szczęścia nie dają. Zgadzam się, że pogoń za materialnymi rzeczami jest bezzasadna. Natomiast nie mogę się zgodzić z uogólnienami w twoim artykule, sformułowaniami z zakresu socjotechniki, inklinacją do przejaskrawiania. Wybacz, ale to dopiero jest marketing ;)

    Napisałem tak dużo w odpowiedzi na jedno twoje zdanie dlatego, że od jakiegoś czasu byłem poruszony treścią twoich artykułów i zastanawiałem się poważnie, gdzie jest w nich miejsce na poztywne apekty Boga.

  4. Ishi,

    W każdym systemie edukacji masz podział na stopnie zaawansowania przekazywanej wiedzy. Istnieje przedszkole, szkoła podstawowa i tak dalej, aż do szkoły wyższej.

    Mój blog jest na poziomie przedszkola. Jeżeli ludzie nie zrozumieją podstawowych rzeczy, nigdy nie będą w stanie zrozumieć więcej. Taki jest system i nie ma potrzeby go zmieniać. Na pewno słyszałeś powiedzenie, że nie warto rzucać pereł między świnie. Jest to mocne określenie jednak bardzo prawdziwe. Mędrcy nauczają w przypowieściach. Kiedy ktoś jest zainteresowany dowiedzeniem się więcej, zawsze będzie miał do tego okazję. Mimo, że mędrcy mówią tak niewiele i tak jest to zbyt dużo dla świń. Świnie nie lubią słuchać prawdy, dlatego zabijają mędrców. Tak było kiedyś i tak jest teraz. Nie zrozum mnie źle. Nie uważam się za mędrca. Zdaje sobie sprawę ze swojej głupoty, jednak miałem to wielkie szczęście słuchać prawdziwych mędrców. To co piszę na blogu usłyszałem od nich.

    Krytykuję, ponieważ wymaga tego sytuacja. Jeżeli widzisz że twój przyjaciel robi krzywdę sobie i innym, zwrócisz mu uwagę. Nie dlatego, że jesteś przepełniony nienawiścią, ale dlatego, że jesteś przepełniony współczuciem. Nie jest to negatywne, a odwrotnie, bardzo pozytywne. Jeżeli udajesz, że wszystko jest w porządku, mimo, że tak nie jest, nie jesteś jego przyjacielem, a wrogiem. Co z tego, że się przy tym uśmiechasz? Przymykanie oczu na rzeczywistość jest oznaką negatywnego myślenia.

    Nie możesz się rozwijać jeżeli nie zdasz sobie sprawy ze swoich ograniczeń. Jeżeli będziesz udawał, że wszystko jest w porządku, nie polepszy to twojej sytuacji.

    Czasy w których żyjemy są niekorzystne dla rozwoju duchowego. Większość ludzi jest pod wpływem materialistycznej idei ateizmu. Nie możesz ich nauczać o pozytywnych aspektach prawdy absolutnej, jeżeli najpierw nie zdadzą sobie sprawy ze swojej chorej pozycji. Dlatego pokazuję zło i jego przyczyny. Od tego się zaczyna. Potem każdy kto będzie zainteresowany będzie mógł kontynuować indywidualnie swoją edukację.

    Nie przejaskrawiam. Słowa mają swoje znaczenie. Jeżeli ktoś próbuje się komunikować musi być świadomy tego co mówi. Słowa są jak nasiona. Przynoszą dobro, bądź są przyczyną cierpienia.

    Przyjemność zmysłowa nie daje szczęścia jak sam zauważasz. Twórcy The Secret twierdzą inaczej. Zachęcają ludzi do kontemplacji nad nią, zachęcają do pożądania jej. „Inspirująâ€? do rozwoju świadomości materialisty. Byłoby to uczciwe, gdyby nie oszukiwali przy tym, że jest to duchowe.

    Każdy ma prawo zdobywać bogactwo, zdrowie i „piękne kobietyâ€?, jeżeli jednak ktoś nazywa to rozwojem duchowym jest delikatnie mówiąc oszustem.

    pozdrawiam, ali

  5. Na szczęście nikt nie ma monopolu na prawdę.
    Wchodząc w dyskuję i bawiąc się w agrumenty do nikąd nie dojdziemy, już to przerabiałem wielokrotnie. Ja w każdym razie nie mam na to ochoty. Co posiejesz to zbierzesz, a siejesz negatywy (nie pomoże nazywanie tego realizmem).

    Ja nie chcę nikogo nauczać, tylko dzielę się tym co jest inspirujące w moim rozwoju z nadzieją, że i komuś się przyda. Ty piszesz o nauczaniu.. taka mała prośba, niech to będzie dobra nowina :)

  6. Tak, to prawda, nikt nie ma monopolu na prawdę :)

    Każdy widzi to co chce zobaczyć. Jedni widzą negatywy inni widzą pozytywy. Wszystko zależy od zrozumienia.

    Twój bolg także jest próba nauczania, bez względu na to jak to nazwiesz. Sugerujesz ludziom co twoim zdaniem jest dobre. Ja robię dokładnie to samo. Każdy sam zadecyduje czy skorzysta z naszej rady.

    Nie każde drzewo, które ma etykietkę „pozytywne” jest naprawdę pozytywne.

    pozdrawiam

  7. Widzenie pozytywnego i negatywnego to widzenie przez umysł.

    Widząc przez serce, widzi się, że wszystko jest na swoim najwłaściwszym miejscu.

  8. Moi Drodzy zachęcony zostałem po lekturze Waszych wypowiedzi do obejrzenia tego filmu. Mam jednak pytanie co do myśli ich mechanizmu powstawania. Skąd wiemy, które myśli są nasze a które pochodzą od innych ludzi lub innych istot/bytów/energi? Może jest to tak, że my wcale nie myślimy tylko ktoś myśli za naszym pośrednictwem. Uważam – być może próbuję już myśleć. Wg mojej próby myslenia może być i tak; istnieje wszechogarniający, nieunikniony i bezwzględny program życia, zwany powszechnie losem obejmujący wszystko i wszystkich, także to jak myślimy i co myślimy, co odczuwamy i jak odczuwamy. Czy się komu podoba czy nie to doświadczamy faktu ( niezależnie od naszego myślenia czy choćby prób myślenia), że życie na naszej planecie zostało w dużej mierze tak zorganizowane aby tworzyć drapieżny system bytu a więc system oparty na tym co jest negatywne. Życie polega na aktywności różnych sił/mocy/energi; pozytywnych, negatywnych jak i neutralnych – neutralizujących. Kto zna choćby trochę istotę astrologi to wie , że istnieje przeznaczenie. Oczywiście można dyskutować w jakim zakresie istnieje przeznaczenie i w jakim zakresie mamy wolność? Czy wogóle wolność mamy? Może prawdziwą wolnością jest wolność od wszelkiego wyboru, także wyboru pomiędzy pozytywnym a negatywnym myśleniem. Czyż prawdziwą wolnością jest wolność wyboru np. tysiąca pozytywnych wzorców mentalnych z miliona tychże pozytywnych możliwości? Jeśli istnieje i proces negatywnych strumieni i całych ” rzek ” myślenia negatywnego to pewnie / prawdopodobnie ma to określony cel. Jednemu człowiekowi dano np. podróżować po Indiach lub odwiedzać Kahunów albo szamanów i od Nich uczyć się rzetelnej wiedzy i podążać dzięki temu ku Mądrości a innemu przeznaczono aby był rzeźnikiem ludzi i / lub zwierząt, trzeciemu aby na pobliskiej łące upajał się śpiewem ptaków i wonią kwiatów , a czwartemu człowiekowi np. przeznaczono brak większej wrażliwości na otaczający świat jego piękno. Dlaczego tak się dzieje ja nie wiem. Lecz być może wyjaśnienie tej sprawy znajduje się w prostym, żeby rzec prościutkim wierszu/wierszyku o treści astrologicznej. Oto jego treść:” W dniu urodzin Twych planety / wytyczyły Twoje losy,/ dążąc więc do życia mety/ czynisz tak jak chcą planety./ Miota Tobą los niestety, / jak ten wiatr co targa włosy./ W dniu urodzin Twych planety / wytyczyły Twoje losy. „Póki co opowiadam się za pozytywnym myśleniem, pozytywnymi odczuciami i emocjami i próbuję lepiej zrozumieć życie. Napiszcie mi co sądzicie o pojęciu DEIR? Czy czytaliście książkę Dimitria Wereszczagina nt. „WYZWOLENIE … dusza jest strukturą energoinformacyjną…” DEIR I, oraz tegoż samego autora
    „Kształtowanie…prawdziwa wolność to wolność ducha, myśli i czynów…” DEIR II. Wydało te wspaniałe książki Wydawnictwo KOS w Katowicach w 2005 roku, polecam także niedawno wydaną książeczkę przez Dom Wydawniczy Limbus ( http://www.limbus.com.pl ) nt. „Błogie życie” pewnego Mistrza duchowego, który prowadził całkiem normalny tryb życia, miał rodzinę, nie tworzył aśramów a pracował ponoć jako akwizytor / dystrybutor. W tej chwili pamiętam, że Jego imię zaczyna się na literę N. Podam Wam Drodzy namiary do mnie; e-mail; konwaliastanislaus@interia.pl oraz mój drugi adres e-mailowy ( możecie pisać na ten który wybierzecie ): gemini.leo@interia.pl Jestem też jako Myśliciel uczestnikiem forum dyskusyjnego na http://www.ht.rzb.pl
    Serduchowato Was pozdrawiam. Pozytywnie myślimy i pozytywnie odczuwamy i….niech tak będzie w Imię Słońca i Jego Gońca Skowronka gwiżdżącego Amen. Myśliciel, no może tylko(?)/ aż (?) prawie Myśliciel

  9. ali baba:
    „Co masz na myśli mówiąc “widząc przez serceâ€??”

    Postaram się odpowiedzieć na to pytanie. Nie ręczę, że mi się uda, bo gdy to pisałem, byłem w trochę innym stanie świadomości, bardziej dostrojony do wyższego ja. Wtedy te rzeczy wydawały mi się bardzo oczywiste.

    Gdy postrzegasz świat umysłem, postrzegasz świat przez przekonania, w których prawdziwość wierzysz. Postrzegasz świat przez pryzmat wierzeń. To zmienia percepcję i widzi się coś innego niż jest. Patrząc na świat przez pryzmat wierzeń typu „to jest złe, tamto jest dobre” itd. dzieli się świat na to, co negatywne i na to, co pozytywne. Wiara w tego typu przekonania zmienia percepcję, i faktycznie ma się wrażenie, że pewne rzeczy są pozytywne, dobre, a inne złe, negatywne. Pewne części te, które uważamy za negatywne, odrzucamy, pozostałe, pozytywne, akceptujemy. Odrzucamy jakiś fragment rzeczywistości i staramy się żyć w tym, co zostało po odrzuceniu.

    Przekraczając te wierzenia, uwalniając od nich, wskakuje się w serce. Świadomość z głowy przechodzi w okolice serca. Wtedy nie patrzy się przez wierzenia. Odczuwa się błogość. Jest fajnie. Ma się silne wrażenie, że wszystko ma sens, że wszystko jest na swoim właściwym miejscu, nawet to, co wcześniej uważaliśmy za zło.

    Gdy świadomość znajduje się w sercu, nie ma się ochoty zmieniać czegokolwiek, znika odrzucanie, znika chęć zmiany czegokolwiek, ale to nie oznacza, że nic się nie zmienia. Zmienia się. Jesteśmy wtedy dostrojeni do wibracji serca, do miłości i zaczynamy przyciągać to, co jest zgodne z nią. Wszystko samo się zmienia, dostraja do wibracji serca, do miłości. Taoiści nazywają to niedziałaniem. Jest w nas coraz więcej akceptacji, coraz więcej miłości. Działania nie wynikają z naszego ego, ale z wszechświata. Wszechświat działa poprzez nas. Miłość działa poprzez nas.

    Widzenie przez serce, czy sercem, to widzenie z punktu widzenia miłości bezwarunkowej, totalnej akceptacji. Nie ma się ochoty zmieniać czegokolwiek, bo widzi się, że wszystko jest na właściwym miejscu, wszystko ma sens, wszystko jest doskonałe i piękne takie, jakie jest.

  10. Mnie też ten film zainspirował bardzo. Co ciekawe ów sekret wcale takim sekretem nie jest bo o „law of attraction” (nie wiem jakie tego polskie tłumaczenie) słyszało się już nieraz, ale bardzo się cieszę że ten film powstał, gdzie tak zagłębiono się w ten temat i opowiedziano o swoich doświadczeniach. Wszystko o czym ci ludzie powiedzieli w tym filmie to prawda, przykłady z życia wzięte. Inne, takie jak wizualizacja etc – z mojego własnego doświadczenia. Muszę przyznać że na początku to wydawało mi się wszystko aż zbyt proste. Wystarczy chcieć, wierzyć i być szczęśliwym (w wielkim skrócie), a kto niby tego nie próbował? Jednak z czasem zauważyłem jak ciężko jest w życiu codziennym ignorować wszystkie negatywne emocje (strach, gniew, smutek etc.) i trzymać się tej jednej myśli o tym co chciałoby się osiągnąć, tej która daje ogromne zadowolenie i spokój ducha. Udało mi się to i już po kilku dniach zauważyłem jak wiele osób negatywnie nastawionych do wszystkiego jest w moim otoczeniu. I stało się to dla mnie wtedy oczywiste, że chyba tak naprawde nikt w ogóle nie próbował zrobić tego o czym piszę powyżej. Jest właśnie tak jak powiedział autor tego filmu, wszyscy żyją z dnia na dzień na „auto-pilocie”, nikt w nic nie wierzy, a już najmniej w siebie samego. U co drugiego człowieka wygląda to tak: słowo realizm kojarzy się z pesymizmem, każdy nowy dzień – żyje bo musze, oby nic gorszego mnie dziś nie spotkało, wszystko jest do bani, brak kasy, nienawidze swojej roboty (o ile ją w ogóle mam), brak perspektyw, brak tego, brak owego. To się tylko potęguje, moim zdaniem człowiek myslący w ten sposób nie ma szans na nic innego w przyszłości, zarówno w postaci materialnej jak i duchowej. Wyjść z takiego toku myślenia od tak to jak wyjść z nałogu papierosowego, jak nie gorzej, bo to również kwestia podświadomości, nie tylko przyzwyczajenia. Ale to już indywidualna kwestia, czy i kogo na to stać, by się przemóc. Ja powiem wam tylko tyle, że w bardzo krótkim odstępie czasu pozytywne myślenie o tym co chce osiągnąć i wiara w to że jestem w stanie to osiągnąć i osiągne to, zmieniła całkowicie moje postrzeganie świata, ludzi, siebie samego ale przede wszystkim dała mi i każdego dnia wciąż daje mnóstwo radości i energii do życia. Tym chciałem się z wami podzielić. A film, cóż, polecam gorąco. PS. Olejcie moją gramatykę, rzadko pisuje po polsku.

  11. Ishi,jestem tego samego zdania : ” Ja chcę mieć wszystkie te rzeczy w najlepszym porządku i żyć miło i przyjemnie (niektórym się źle to kojarzy), a nie biec na oślep do oświecenia, zapominając, że żyję na Ziemi, w materii. Dlatego bedę urzeczywistniał dostatek, radość i zadowolenie.”
    W tym rzecz wlasnie,ze w dostatku,radosci i zadowoleniu nie trzeba biec na oslep do oswiecenia.Mozna sie tym spokojnie zajac,nie zaprzatajac sobie glowy pytaniami typu : czy mi emerytury starczy na godne zycie.W naszej swiadomosci caly czas pokutuje przeswiadczenie,ze pieniadze szczescia nie daja.Ze cierpienie uszlachetnia.DLA MNIE to nieprawda.
    I fakt,ze dla mnie to nieprawda,objawia sie w moim zyciu dostatkiem i szczesciem.Czego i Wam serdecznie zycze :-)
    P.S.
    TYLKO pieniadze szczescia nie daja.To zasadnicza roznica.Cierpienie uczy,bo takie jest jego zadanie.Ale samo w sobie nie uszlachetnia.

  12. Dzis kolega oświecił mnie , że istnieje wspanialy film pt. „Prawo przyciągania”. Nie chciał zradzic o czym ten film opowiada, ale… dla kobiety nie ma przeciez rzezcy niemozliwej;) no i sprawdziłam o czym ten film mówi wchodząć tutaj i czytając bardzo wnikliwie to co napisaliście. Wasze wypowiedzi zachęcają do obejrzenia filmu i jak mi sie uda na pewno to uczynie.
    Pozdrawiam .

  13. Wyslalam.Jezeli ktos juz w miedzyczasie dostal,to chyba nic zlego sie nie stalo ? :-)

  14. Chcialbym cos dodac a propos tego co bylo napisane powyzej. Generalnie zgadzam sie ze wszystkim co ten film przedstawia itd, itp. Tylko wydaje mi sie, ze pominieto, a raczej nie „wytłuszczono” jednego jeszcze aspektu tego co nazywamy :The law of attraction”. Chodzi mianowicie o CZYN. Zgadzam sie z tym, ze na pcozatku trzeba zobaczyc cos oczami wyobrazni, potem uwierzyc, ze jestesmy w stanie to dostac i ze na to zaslugujemy, ale to samo z siebie do nas nie przyjdzie. Musimy dzialac i wykonac faktyczne, realne dzilanie aby przyblizyc sie do naszego celu. Mysle, ze malo sie o tym mowi, a jest to sprawa bardzo istotna. Chcesz, fajnie, wierzysz…super…ale musisz dzialac !. Inaczej zostaniesz tylko ze swoimi myslami i pragnieniami i na tym punkcie zostaniesz. Wiec do dziala :)

  15. Ja mam orginalne DVD ze Stanow,ale nie kazdy ma mozliwosc…moge teraz miec czyste sumienie ? :-)))

  16. Człowieku, co z tego, że osiągniesz bogactwo, bedziesz mial nawet harem lasek, skoro jesteś niewolnikiem własnego ja, które pragnie posiadania tego wszystkiego. Pod koniec życia staniesz przed samym sobą i dojdziesz do wniosku, że przez cały ten czas nie zrobiłeś nawet małego kroczku ku światłu. Że utknąłęś gdzieś na drodze zachwycony sztuczną żarówką powodzeń.

    Człowiek już raz chciał być taki jak Bóg, skorzystał ze swego prawa do kierowania własnym losem i zerwał „owoc” poznania dobra i zła. Według Biblii wlasnie przez to został wygnany z raju. Dlatego życie składa się z pięknych i trudnych chwil. Wzajemnie się uzupełniając składają się one na pełnię naszej natury. Jak moglibyśmy dostrzec piękno, gdyby nie istniejąca na świecie brzydota. Piękna straciłoby swój sens bycia. Bo co to za piękno, które nie jest piękne?Czym natomiast jest życie, które nie jest do końca życiem?
    Albo człowiek, który nie jest do końca człowiekiem. Słowa te kieruję do tych, którzy wierzą że po tym co przeminie będzie coś jeszcze. Pozdrawiam!

  17. Jeszcze powracając do prawa rezonansu. Nasze ciało dąży do tego co cielesne, duch do tego co duchowe, a to co jest boże w nas do tego co boskie.Najwyższą wibracją jest Absolut. To On jest jedyną dążnością która daje pełnię nieprzemijającego szczęścia. Jeżeli zaś kogoś najwyższą aspiracją jest to co ziemskie to współczuje, bo życie mamy tylko jedno i kto nie idzie do przodu ten się cofa.

    Wystarczy tylko nauczyć się cieszyć zarówno z rzeczy dobrych, które nas spotykają jak i złych. Te i tamte przeminą, lecz my pozostaniemy w pełni. Wydaje mi się, że to jest droga powrotu z bagażem doświadczeń do raju.

  18. Faza, czy to Steiner?
    Absolut jest absolutną miłością, absolutnym bogactwem, absolutnym pięknem. Zjednoczenie z nim wymaga akceptacji tych wszystkich aspektów. Jak pójść do przodu, jak się z Nim zjednoczyć odrzucając jednocześnie jakąś Jego część?

    Cóż złego jest w bogactwie? Nic. Jedyne co może nieść destruktywne konsekwencje, to zachłanność na nie, totalne przywiązanie lub lęk przed jego stratą. Tylko to może ściągać w dół, nie bogactwo samo w sobie.

    Jeśli jesteś częścią Boga, jeśli Jego świadomość tkwi w Tobie, to daj mu wszystko co najlepsze. Nie sądzisz, że Bóg zasługuje na wszystko co najlepsze?

    Ciało jest boskie, jest świątynią. Czy to co ziemskie nie jest boskie? Bóg jest w ciele. Ciało to energia, boska energia. Nie może istnieć nic co nie jest boską energią. To Jego przejaw. Kochaj więc je i obdarzaj je wszystkim na co zasługuje. Dbając o nie, dbasz o Boga w sobie.

    Co jest takiego w bogactwie, że Cię tak przeraża?
    Czy wierzysz, że ciało oddziela Cię od Boga?
    Czy wierzysz, że materia oddziela Cię od Boga?

    Zjednoczenie z Bogiem to nie stan skupienia energii, To stan świadomości.

  19. Poza tym, tu nie do końca chodzi o bogactwo w sensie materii. Nie to jest najważniejsze. Chodzi o Świadomość Bogactwa, o to, byś zrozumiał, że wszystko, czego Twoja dusza potrzebuje do spełnienia i wyrażenia boskości, jest w zasięgu Twojej ręki, w każdej chwili.

    Chodzi o to, że jeśli wyrażasz Boga poprzez muzykę, to warto by było mieć ten instrument.

  20. Faza,
    to zabawne, jak niektórzy nie znając mnie w ogóle upierają się, że moim najwyższym dążeniem jest to co ziemskie (bazując na kilku postach). Że zachłanność mnie zaślepia i marzę o haremie panień. Skąd wy bierzecie takie bzudry? :)

    Zobacz sobie najpierw jakie pożądania siedzą w twojej podświadomości i dlaczego je tak bardzo projektujesz na innych. One trochę hamują twoją drogę, ale Bóg cię za nie nie pokarze, bo cię kocha. Przyjdzie czas, że uwolnisz się od nich i nie będziesz widział ich wszędzie dookoła :)

  21. Å?atwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do Królestwa…
    Arku zgadzam się z Tobą. To filozofia klasyczna. Wyrazilem się za jednostronnie by bardziej dosadnie problem przedstawic. Wiadomo wszystko jest dla ludzi, także bogactwo, ale wystarczy zapytać ludzi czego pragną,a w większości przypadków będzie to w stylu: sława, willa z basenem, pozniej helikopter… Mało kto powie, że pragnął by być dobrym człowiekiem. Bogactwo nie może być celem, a jedynie narzędziem. Przecież tak mało trzeba by być szczęśliwym. Człowiek jest słabą istotą, a dobra ziemskie zgubiły już niejednego. W filmie nie podoba mi się ukazanie za najważniejsze wartości, które nie są takimi w rzeczywistości. Wiedza tam ukazana jest potężnym narzędziem, mogącym przyczynić się do wielu dobrych rzeczy, lecz także może wyrządzić wiele szkód. A odpowiedzialność jest proporcjonalna do wiedzy.

  22. Arek: „Czy to co ziemskie nie jest boskie?
    Co jest takiego w bogactwie, że Cię tak przeraża?
    Czy wierzysz, że ciało oddziela Cię od Boga?
    Czy wierzysz, że materia oddziela Cię od Boga?”

    To co ziemskie pochodzi od Boga, ale jest to najniższy wymiar jego dzieła. Świadczy o tym przemijająca natura materii. Samo z siebie (pomijając jakim jest arcydziełem) nie ma większej wartości od kamienia. To duch orzywia, duch nadaje mu wartości. Nie sądzę, że ciało oddziela od Boga, ale żyjąc tylko według ciała pozostajemy na jego poziomie. Na drugi plan spychamy ziarenko Boże w sobie. „Nie będziesz miał Bogów cudzych przedemną”.
    Czcząc ciało jako mieszkanie Bożej cząstki koncentrujemy się na Bogu i to jest według mnie najzdrowsze podejście. Żyjąc według tak poukładanej hiererchii wartości nie musimy obawiać się bogactwa, ponieważ wtedy ono nie jest w stanie nas zniewolić.

  23. Faza,
    Tak się właśnie dzieje, jak się coś zakłada i na tym bazuje swoją reakcję – dochodzi się do fałszywych wniosków:) Widzisz, zgadzam się z 98% tego co napisałeś dwa posty wyżej. Myślę podobnie. Z czym wcześniej więc polemizowałeś? :)

    Tak naprawdę chodziło o film? (Czy jednak o ten harem ? :)
    Film nie jest doskonały, brakuje w nim pewnych elementów (nacisku na działanie, informacji o oporach podświadomości itp). Mi też się nie podoba w nim to nastawienie na zdobywanie dóbr materialnych, rzeczywiście może to niektóry przewrócić w głowach.
    Ale bądźmy w porządku, to jest tylko część filmu, reszta jest o zdrowiu, relacjach międzyludzkich itp.

    Co do możliwości, że film narobić może szkód: on właśnie mówi o tym, że jesteś twórcą swego losu, i tylko ty jesteś za niego odpowiedzialny. Twoje nastawiania i myśli, a potem działania kreują twoje życie. To jest najważniejsze przesłanie. Zmień swoje wnętrze, a świat rzeczywistość dookoła ciebie zareaguje na te zmiany.

    Film daje pewną wiedzę, a jak ktoś ją wykorzysta to już jego intencje i odpowiedzialność.

    Twoje pierwsze zdanie o wielbłądzie jest właśnie tym co wyrządza krzywdę ludziom. Bo to nie bogactwo, a to co mamy sercu decyduje o tym kim jesteśmy. Powtarzanie i wiara w taką afirmację tylko powoduje problemy. To jest spłycanie i generalizowanie. To jest utrzymywanie ludzi w nieprawdzie. Są dziesiątki przykładów ludzi, którzy są zamożni, a mają dobre serca. I równie wiele biednych ale zawistnych i niedobrych ludków.

    Arek fajnie napisał, że bogactwo (obfitość, pełnia) jest stanem umysłu, a nie zasobności portfela, a niektórzy ludzie z uporem maniaka usiłują zobaczyć w obfitości to drugie. Póki ktoś świadomie wybiera dla siebie przeciwieństwo obfitości nic mi do tego, ale jeśli zaczyna mi wmawiać, że Bóg pochwala biedę to wiem, że mówi o wyobrażeniach, a nie Bogu.

    Z doświadczenia wiem, że ci, którzy mają uzdrowione intencje do pewnych spraw (jak bogactwo, seksualność, życie w materii) mają wewnętrzny spokój, zaś pozostali najbardziej walczą i piętnują :) Potrzeba tylko odrobinę samoobserwacji i szczerości żeby to zobaczyć. No, czasem też uwolnienia się od dogmatów.

  24. Faza, masz rację, że jeśli się identyfikujemy z ciałem, to nasza świadomość tam pozostaje i nie widzimy nic innego. Ale z drugiej strony, to jest ok. W końcu przyjdzie czas na zmianę intencji i identyfikację z prawdziwym sobą. Przyjdzie zrozumienie i rozróżnienie pomiędzy tym, kim jestem, a co jest jedynie moim narzędziem.

    Ludzie identyfikują się z narzędziami, oddając im władzę nad sobą. Tak jak np. z ciałem, z ciuchami, itp. Czynią tak, bo mają wolny wybór. Proszę więc bardzo. Jeśli czują potrzebę identyfikowania się z ciałem, z butami (czy zabijania się), to jest ich wybór. Bóg nie miesza z ich wolną wolą, ja nie mam zamiaru.
    Co jednak jeszcze mnie trochę boli, to że wykorzystuje się nieświadomość innych do manipulowania nimi. W tym religie są najlepsze, a właściwie były, gdyż teraz ustępują miejsca tylko mediom.
    Materializm jest krokiem naprzód w tym wypadku. Ludzie wychodzą przez to z zabobonów, chorych wyobrażeń na temat Boga i Świata. Trudniej nimi manipulować od tej strony, bo mają Boga gdzieś. I choć to brzmi prowokacyjnie, cieszy mnie to bardzo, gdyż właśnie grzebanie im w umysłach jest największą obecnie plagą. W krajach bogatych, religia schodzi na dalszy plan. Co jest pocieszające mając na uwadze o jakim bogu jest mowa.

    Po materializmie przyjdzie znowu czas na Boga, tylko, że tym razem Boga w pełni, miłości i obfitości, Boga bez instytucji, Boga z własnej woli, Boga we własnym wnętrzu i we wnętrzu innych istot.

    Jednak do tego momentu czeka ich przeprawa z bogiem, który ma na imię 'media’ i jego perfidnymi manipulacjami. Ktoś wierzy, że korzysta na tych manipulacjach, a w rzeczywistości przeciąga tylko własne cierpienie.

    Gdyby ludzie byli świadomi ile w mediach leci kodów do podświadomości i jak to wpływa na ich życie, nie włączali by telewizora. Gdyby kiedyś wiedzieli ile destrukcyjnych kodów upycha im religia, uciekliby z kościołów :) W sumie jednak wyjdzie to wszystkim na dobre. Najpierw kajdany, potem uwolnienie. Cóż, lubimy się tak bawić.

  25. wiec tak z tym linkiem […] jak bedziemy z niego sciagac sciagniemy takze small trojana ;] ale ok;/

    [edycja przez Ishi]
    Nie wszyscy mają programy antywirusowe. Przepraszam, ale usuwam link, żeby ktoś nie miał problemów.

  26. Dzien dobry!
    Podaje nazwe jeszcze jednego filmu, ktory warto zobaczyc. W Rosji niektorzy nazywaja ten film „The secret II”.
    „What the bleep do we know…”

    Powadzenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *