Co tu dużo pisać – bo to fajne chłopaki są. No i oczywiście Miłość, Odwaga i Wiara.

Więcej na ich stronie internetowej oraz na kanale YouTube. Oglądam z przyjemnością co tydzień.

Podobne posty:
Niezależna Telewizja ~ Dattatreya Siva Baba: komentarze ~ Steve Pavlina: Natura Rzeczywistości ~

Z polskimi napisami, ktore mozna wlaczyc.

Podobne posty:
Cud Terapii Gersona ~ Kilka słów od rdzennego Amerykanina ~ Bruce Lipton: Nowa biologia ~

Podziekowania dla Kwiatu Lotosu za inspirację.

Podobne posty:
Bruce Lipton: Nowa biologia ~ Rozmowy z Bogiem – film ~ Droga miłującego pokój wojownika ~

Steve Pavlina. Książka.

Steve Pavlina to chyba najbardziej znany z bloggerów piszących o rozwoju personalnym i duchowym. Napisał już kilkaset artykułów w których poruszał takie tematy jak: wczesne wstawanie, świadome sny, zarządzanie czasem, efektywność pracy, zarabianie w internecie. Od dłuższego już czasu artykuły stają się coraz bardziej zorientowane na duchowość i okolice: percepcja rzeczywistości, prawo przyciągania, życie zgodnie z wartościami, pomaganie innym czy dieta wegańska.

Steve szykuje się do wydania książki, która już teraz na 3 miesiące przed sprzedażą trafiła do pierwszej setki najlepiej sprzedających się pozycji na Amazon. Tytuł książki to “Personal Development for Smart People” (Rozwój osobisty dla mądrych ludzi) a podtytuł “The Conscious Pursuit of Personal Growth” (Świadome dążenie do osobistego rozwoju). Na blogu Steve’a można poczytać więcej o czym będzie traktowała książka i zobaczyć spis rozdziałów (poniżej tłumaczenie).

Lubię Steve za jego pewnie stanie na ziemi i umiejętność przekazania nawet trudnych duchowych tematów w prosty sposób. A także za to, że konsekwentnie idzie ścieżką, którą sobie obrał i widać po latach czytania jego postów jak wzrasta i jest najlepszym przykładem, że to o czym mówi działa.

Rozdziały książki:
Część I: Fundamentalne zasady

  • Prawda
  • Miłość
  • Siła (Moc)
  • Jedność
  • Kompetencja (Authority*)
  • Odwaga
  • Inteligencja

Część II : Praktyczne zastosowanie

  • Nawyki
  • Kariera
  • Pieniądze
  • Zdrowie
  • Relacje
  • Duchowość

*Authority ma dużo szersze znaczenie niż moje tłumaczenie, ale nie do końca mogę znaleźć dobry polski odpowiednik.

Ps. O Steve pisałem już wcześniej.

Podobne posty:
Steve Pavlina ~ Duchowy Don Kichot i cynik ~ Audiobooki, podcasty ~

Wczesne wstawanie.

Od dwóch miesięcy testuję wczesne wstawanie. Oczywiście dla każdego “wczesne” oznacza zupełnie inną porę, więc ja po prostu zacząłem wstawać godzinę wcześniej niż muszę. Dzięki temu mam czas na medytację, dłuższy niż zwykle prysznic i spokojne śniadanie.

Zacząłem od tego, że nastawiałem zegarek na 7:00 i gdy tylko zadzwonił zrywałem się z łóżka i szedłem pod prysznic. Przez kilka dni czułem euforię, że mi się udaje (to zrozumiałe, jeśli normalnie wstawałem o 10 w dniu wolnym od pracy). Wstawałem tak gwałtownie aby nie dać szansy umysłowi na rozpoczęcie swojej gry.

Przez lata co jakiś czas podejmowałem próby wczesnego wstawania i zawsze kończyło się to obudzeniem i takim wewnętrznym monologiem: “Ale po co właściwie wstawać? Tak fajnie się śpi, jest ciepło i miło. I tak w sumie nie mam nic do zrobienia, albo mogę zrobić to później. Po co się tak męczyć?”. Oczywiście nawet jeśli wieczorem byłem zdecydowany wstać bez względu na wszystko, rano po takich krótkich, śpiących rozważaniach motywacja spadała do zera. Dlatego tym razem wstawałem natychmiast, żeby pominąć sztuczki umysłu z tłumaczeniem sobie bezsensu wstawania.

Po około 2 tygodniach, kiedy już miałem pewność, że wstanę, trochę próbowałem spowolnić proces wstawania, bo czułem, że takie gwałtowne podrywanie się nie jest najlepsze. Po przebudzeniu leżałem jeszcze przez kilka minut, ale już świadomie, tak aby nie zasnąć. O dziwo umysł już nie próbował za bardzo grać w starą grę.

Przez pewien czas byłem bardzo senny w środku dnia, zwłaszcza dnia wolnego od pracy. Zdarzało mi się prawie przysypiać w kinie o godzinie 14, albo zasypiać wieczorem o 19 przy oglądaniu filmu. Dziwiłem się bardzo, bo przecież przesunąłem wstawanie tylko na godzinę wcześniej, a to nie powinno mieć, aż takiego wpływu. Trwało to kilka tygodni i było naprawdę nieciekawe. Próbowałem znaleźć przyczynę w nastawieniu mentalnym. Być może uważałem podświadomie, że robię ogromny wysiłek stosując tę praktykę. Teraz wydaje mi się, że to połączenie kilku rzeczy: nastawienia, nieprzyzwyczajenia organizmu (brak poważniejszych ćwiczeń fizycznych i ruchu) i braku witamin. Pracuję na tymi rzeczami i zauważam poprawę. Myślę, że teraz będzie coraz lepiej.

Bardzo się cieszę, że zacząłem wcześniej wstawać, teraz medytuję codziennie, mam więcej czasu i czuję się bardziej aktywny. Jeszcze nie ma 8:00 a ja właśnie kończę pisać tę notkę.

Teraz wstaję o 6:30, co dla mnie zawsze było głęboką nocą. Wydaje mi się, że jeśli ja potrafię to już naprawdę każdy jest w stanie wstawać wcześniej niż dotychczas, jeśli tylko wie do czego chce to wykorzystać.

Metoda Steve’a Pavliny

Steve Pavlina na swoim blogu dość często opisywał swoje doświadczenia z wczesnym wstawaniem. Ostatecznie wybrał prostą metodę: kładziesz się spać kiedy czujesz, że jesteś już zmęczony, a wstajesz o ten samej godzinie codziennie. Jest to połączenie dwóch innych metod, które same w sobie nie zdawały egzaminu:
1. wstawanie i zasypianie o określonej godzinie (nie ma jednak sensu iść spać, jeśli nie czujesz się senny. to będzie tylko zamęczanie siebie)
2. wstawanie i zasypianie zgodnie z potrzebą ciała (co nie zdaje egzaminu, jeśli musisz iść o określonej godzinie do szkoły czy pracy)

Połączenie tych dwóch metod okazało się genialnie proste i skuteczne. Może nawet pomóc niektórym ludziom, którzy mają problem z zaśnięciem (zwykle zmuszają się oni do snu, co tylko pogorsza sytuację). Steve napisał kilka artykułów o wstawaniu i myślę, że warto się z nimi zapoznać.

Podobne posty:
Metoda Sedony ~ Potęga teraźniejszości: impresje cz.1 ~ Narodzenie ~

Ostatnio wymieniamy się książkami w pracy i wczoraj Wenezuleczyk Pedro przyniósł książkę “7 nawyków skutecznego działania” napisaną przez Stephena R. Coveya. Początkowo myślałem, że to coś z literatury o biznesie i nie zapałałem zbyt wielką chęcią do czytania. Jednak wieczorem z ciekawości zacząłem ją czytać i okazało się, że uprzedzenia nie są najlepszym przewodnikiem.

Covey w rozdziale otwierającym książkę pisze o dwóch podejściach do rozwoju osobistego: Etyki Charakteru i Etyki Osobowości. Pierwsze, starsze podejście skupia się na rozwijaniu w sobie pozytywnych wartości takich jak szczerość, poszanowanie innych, życzliwość, odwaga czy cierpliwość. Drugie, którego rozwój przypada na lata po I Wojnie Światowej mówi o tym jak szkolić się w “umiejętnościach”, jak wpływać na innych za pomocą psychologicznej wiedzy, jak kierować i motywować ludzi. Od razu staje się jasne, że drugie podejście jest łatwiejsze, szybsze, ale niestety też zawiera elementy manipulacji, przedmiotowego podejścia do drugiej osoby i ma o wiele krótszy efekt.

Drugie podejście zakłada, że po kursach i poznaniu technik wiesz jak traktować ludzi, jak z nimi rozmawiać i na nich wpływać. Brakuje jednak w nim poszanowania drugiego człowieka. Oczywiście podział na te dwie drogi nie jest podziałem na dobre i złe, prawda leży gdzieś po środku, jednak widać, że rozwijanie w sobie pozytywnych wartości powinno być podstawą na której się bazuje. W sumie są to oczywiste rzeczy, ale warto sobie o nich przypominać, zwłaszcza, że często nie mamy wyraźnego planu działania w życiu. Często “wiemy” o rzeczach, które jednak zapominamy wdrażać w życie. Błąkają się na granicy świadomego umysłu, dlatego autor zachęca do napisania swojego motta życiowego, planu czy zestawienia wartości według, których chcemy działać.

Dla mnie już przeczytanie pierwszego rozdziału było inspirujące. Kolejne dwa wyglądają równie ciekawie, ale o tym już napiszę następnym razem. Dodam, że ostatnio widzę zalety zapisywania rzeczy: snów, planów, rzeczy do zrobienia czy nowych pomysłów. Zaletą zapisywania jest to, że możemy do tej treści łatwo wrócić, a także uporządkować trochę umysł: zobaczyć co jest zbędne, a co wymaga naszej uwagi.

Podobne posty:
Fenomen indygo ~ Duchowy Don Kichot i cynik ~ Deepak Chopra cz.2 ~

Wdzięczność.

Od dawna uważam, że trzema podstawowymi filarami rozwoju duchowego, a także personalnego są: wysoka samoocena, poczucie bezpieczeństwa i poczucie niewinności. Jeśli te cechy nie są rozwijane w końcu trafia się na “mur”, który zmusza nas do pracy nad nimi. Temat ten jeszcze chciałbym kiedyś rozwinąć, a dziś skupię się na samym praktykowaniu wdzięczności. Jakiś rok temu dotarło do mnie, że do tej podstawej trójki warto dodać Wdzięczność. To z pozoru całkiem niewyróżniające się uczucie ma wielką moc.

Kiedy jesteś wdzięczny wysyłasz w Wszechświat komunikat “Jestem zadowolony z tego. Podoba mi się to. Proszę o tego typu doświadczenia”. Uczysz też w ten sposób swoją podświadomość nowych programów, tego co jest dobre według ciebie. Poprzez koncentrowanie się na pozytywach wybierasz to czego chcesz doświadczać. Jeśli uwaga zwrócona jest w stronę pozytywnych rzeczy, przyciągasz ich więcej do swojej rzeczywistości.

Nie bez znaczenia jest także aspekt energetyczny wdzięczności. Żeby wysłać cokolwiek na zewnątrz najpierw trzeba wygenerować to w sobie. Będąc wdzięczny tworzysz pozytywną, wysokowibracyjną energię, która nie dość, że wypełnia ciebie to zostaje także wysłana na zewnątrz. Zgodnie z prawami rządzącymi energią to co wysyłasz otrzymujesz pomnożone. Wzrastasz w tym na czym się koncentrujesz. Świat reaguje na twoje intencje i podobnej jakości energie wracają do ciebie. I koło się zamyka. Im bardziej jesteś wdzięczny tym więcej masz powodów do wdzięczności.

Praktykowanie wdzięczności pomaga także nauczyć się pozytywnego postrzegania, myślenia i zmienia nasze intencje. Ja osobiście dzięki praktykowaniu wdzięczności czuję się dużo weselszy, bardziej zrelaksowany i ufniej patrzę w przyszłość. Zmieniło to dużo w moim postrzeganiu świata i .. jestem za to bardzo wdzięczny :)

Niektórzy spytają “Jak to? Mam na siłę być za coś wdzięczny nawet jeśli nie mam za co?”. Oczywiście, że nic na siłę, ale zawsze jest powód do bycia wdzięcznym. Nałogowe marudy, cynicy i prześmiewcy nie potrafią i nie chcą zobaczyć pozytywów, ale to nie znaczy, że ich tam nie ma. Oni poprostu filtrują to, co postrzegają według systemu wartości jaki wyznają. Osoby takie muszą na początku włożyć trochę wysiłku, ale zapewniam, że to się opłaca.

Na początku warto wynajdować sobie tematy do bycia wdzięcznym: warto zauważyć, że jest piękny dzień, że ktoś jest dla nas miły, że otaczająca nas natura jest piękna, że są ludzie, którzy tworzą wspaniałe rzeczy wokół nas. Jeśli na początku nie czuje się nic i wygląda to tylko na ćwiczenie mentalne – nic nie szkodzi. Z czasem przyjdą i uczucia, czasem takie, że łzy stają w oczach.

Uczucie wdzięczności jest też jedną z ważniejszych rzeczy przy kreowaniu naszego życia, ale o tym innym razem.

Podobne posty:
Błogosławieństwa ~ Nikodem Marszałek ‘Odrodzenie Feniksa’ ~ The Secret ~